Mój ogród 2009

Według wszystkich znanych mi prognoz zima 2008/2009 miała być wyjatkowo ciepła. Okazało się,że kolejny raz przyroda nie chce sie podporządkowac prognozom meteorologów. Już w noc sylwestrowa temperatura spadła u mnie do -13C i tak się to zaczęło. Na początku stycznia temperatura osiągnęła rekordową wartośc -25C. Musiałem sie zabrac na poważnie za okrycie swoich palm. Palma największa została owinięta wieloma warstwami agrowłókniny oraz workami jutowymi, takie okrycie może być stosowane tylko na największe mrozy w innym wypadku juta+agrowłóknina+woda=zgnita palma, a tego nikomu nie życzę. Jesli ktos chce w taki sposób okryć palme na dłużej musi zabezpieczyc ją przed przedostawaniem sie na okrycie wody. Palmy małe zostały po prostu obsypane śniegiem ( nie ma lepszego okrycia niż śnieg). Nie należy sie przejmowac tym,że liście będa przygniecione śniegiem. W moim wypadku po każdorazowym obsypaniem śniegiem liście palm podnoszą sie bardzo szybko do góry.

Po przejściu największej fali mrozów palmy zostały powoli odkryte, byłem bardzo ciekawy jak wyglądają po mrozie sięgającym -25C. Byłem bardzo zadowolony z efektów jakie ujrzałem. Najlepiej prezentowały sie palmy małe, któr w całości były przykryte śniegiem, ale reszta też wyglądała obiecująco (poniższe zdjęcia zostały zrobione 10.01.2009).

Jak widać palmy naprawdę dobrze zniosły najcięższy tej zimy mróz. Jednak niespodziewanie dla mnie (ponieważ prognozy śledzę codziennie) w lutym przyszedł nocny mróz sięgający -17C. Wymęczone już porzez styczniowy mróz palmy nie zostały przeze mnie okryte (wielki mój błąd) i ich stan diametralnie sie zmienił. Z całą pewnościa przyczyniły sie również do tego silnie wiejące zimą wiatry. Bardzo istotną rzeczą w czasi silnych wiatrów jest związywanie liści ku górze. Jedynie palmy najmniejsze pozostające cały czas w okrywie śnieznej ucierpiały najmniej (zdjęcia 28.02.2009).

WIOSNA – Bilans po zimie 2009

Zima 2008/2009 była bardzo wilgotna i chwilami mroźna. Palmom jak zwykle bardziej zaszkodziła wilgoć niz mróz.

Butia eriospatha nie przeżyła zimy – zgniła. Uważam,że w większości z mojej winy. W pewnych okresach była zbyt szczelnie okryta przed mrozem i wilgoć zrobiła swoje (człowiek uczy sie na własnych błędach).

Rhapidophyllum hystrix nie przeżył – zjadł go mój nowy piesek Sasza (Leonberger), miał przy tym dobra zabawę, ale chyba się zbytnio nie najadł, bardzo mi szkoda tej rośliny, ale dziecko to dziecko. Na zdjęciu mój Sasza w wieku 6 miesięcy, wtedy własnie wrąbał hystrixa.

Washingtonia nie przeżyła – zgniła, to nie ten klimat na tak małą washingtonie, ale wcale sie nie zniechęciłem.

Trachycarpus fortunei największy przeżył z 90% utratą liści, przegnił mu nawet stożek wzrostu. Byłem załamany, ale okazało się, że siła witalna tych roślin jest niesamowita, szybko okazało sie nie żyje. Największa jego bolączka jest to,że rośnie w miejscu cienistym, słońce jest zaledwie 4-5 gozin dziennie, przy najdłuższych dniach. Średni stracił 50% liści, ale ma się świetnie i bardzo szybko odrobił straty zimowe. Najmniejszy, który jest już 3 zimy w gruncie, kolejną zimę przeżył najlepiej. Widać,że dobrze mu w naszym klimacie, jego pień rośnie w siłe, staje się coraz grubszy.

Trachycarpus Naini Tal nie stracił liści, nie zrobił sobie nic z zimy, jedynie Sasza tak go poturbował,że kilka liści musiałem mu obciąć.

Poniższe zdjęcia zostały zrobione 13.05.2009

JESIEŃ

Lata nie zaliczyłbym do zbyt upalnych, raczej było bardzo przeciętne. Za to jesień była bardzo dziwna, szczególnie październik, który był bardzo zimny, na większość Polski spadł śnieg, w Dzierżoniowie NIE, za to temp spadła do -4C, jak na październiki to dość chłodno.

Palmy Trachycarpus wypuściły ok. 6-8 liści, nowo posadzone nie wypuściły żadnego. Washingtonia 4 nowe wielkie liście. w między czasie posadziłem małego Trachycarpusa wagnerianus, który był chory i jedynie grunt mógł go uratować, i go uratował.

ZIMA

Zima 2009/2010 okazała się bardzo sroga, pomimo,że nie wskazywał na to ani listopad, ani początek grudnia. Postanowiłem, że tej zimy zacznę palmy dogrzewać, ale ponieważ lenistwo człowieka jest przeogromne (przynajmniej moje) sprzęt do dogrzewania (kabel grzewczy) kupiłem po fakcie. 13.XII.2009 spadł pierwszy snieg natomiast w dniach 19-21.XII.2001 temp min sięgała -19C a maksymalna -12C, więc niskie temperatury utrzymywały sie zbyt długo aby palma nieogrzewana mogła przetrwać (szczególnie nowo posadzona). Można śmiało powiedzieć,że to był początek końca tych palm. Ich liście nie miały szans przeżyc taki mrozów przez tak długi czas. A tak to wyglądało:

pierwszy śnieg 13.12.2009

a tak były okryte palmy podczas mrozów sięgających -19C (okrycie stanowiło jedynie kilka warstw agrowłókniny) i śnieg

  • Losowa oferta

    110a-1 160 grunt palmbooster