Mój ogród 2007

Na początku roku zima przebiegała łagodnie natomist pod koniec stycznia zaczął padać obficie śnieg połączony z dość silnym wiatrem. Moje dwie małe palmy rosną w rogu ogrodu. Od strony ulicy wiał wiatr nawiewając śnieg akurat do kąta w którym były palmy. Na każdej z palm miałem ok 1 metr sniegu. Tak było przez ok. 3 dni. W międzyczasie temperatura na dworze zaczęła drastycznie spadać, najniższa odnotowana przezemnie temperatura to -17,6C. Kiedy mróz zelżał i wiatr przestał dmuchać. Wziąłem łopatę i z wigorem wziąłem się za poszukiwanie palm. Proszę sobie wyobrazić jak wygląda szukanie dwóch palm wielkości 40 cm w zwałach śniegu. Zdjęcia tego co odkopałem po 3 godzinach pracy poniżej.

Jak widac na zdjęciach moje obawy okazały sie zupełnie bezpodstawne, palma Trachycarpus fortunei przetrwała pod sniegiem bardzo mroźne noce i kompletnie nic jej się nie stało, nawet liście sie nie złożyły. Byłem bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczony. Do tej pory uważam,że nie ma lepszej ochrony zimowej niż śnieg. Niestety ostatnimi czasy w Polsce o śnieg nie tak łatwo, a na to wpływu nie mamy, więc czasami musimy szukać zupełnie innych metod okrywania.

Przyszła WIOSNA

Całe szczęście,że zawsze po zimie w końcu przychodzi wiosna, hmmmmm………… po prostu chce się żyć.

Palmy też zaczęły sie budzić do życia. Trachycarpus fortunei w ciągu całej zimy w zasadzie nie ucierpiał. Jak się później okazało ucierpiał jego stożek wzrostu tzn. można go było wyjąć z palmy ręką. Bardzo sie wystraszyłem. Myslałem,że juz po palmie. Skontaktowałem sie szybko z Kirilem Donovem z Bułgarii, który miewał juz takie przypadki. Polecił mi aby środek palmy (otwór po ztożku wzrostu) dokładnie oczyścić a potem dokładnie spryskac środkiem przeciw grzybowym i przeciw pleśnią. Zastosowałem TOPSIN. Oczywiście pomogło a Trachycarpus zaczął swój normalny wiosnenny wzrost.

Washingtonia filifera tak jak wspominałem wcześniej straciła wszystkie liście. W taki przypadku wszystkie uschnięte liście należy obciąć a pozostałą reszte dokładnie otulić liśćmi lub słomą. W cieplejsze dni należy wszystko odkrywać, aby całość nie zgniła. Tak więc na wiosne pozostały po washingtoni jedynie kikutki. Byłem ciekawy co z tego wyniknie, ale o tym później.

Skoro palmy pierwszą zime przeżyły, podbudowany tym faktem postanowiłem zainwestować w kolejne rośliny. Nie były to na początek spore wydatki, ponieważ próbowałem raczej z roślinami małymi ze względu na koszty oczywiście. Jedna roslina wzbudzająca moje najwieksze zaufanie trafiła do ogrodu jako większy osobnik. Był to Trachycarpus fortunei o wysokości pnia ok 40 cm sprowadzony z Pakistanu.

Do gruntu trafił tez Sabal palmetto, chamaerops humilis, rhapidophyllum hystrix oraz livinstona chinensis. Wszystkie jako bardzo młode rosliny 3-4 letnie.

Teraz chciałbym przedstawić co ze świeżo posadzoną roślina może zrobić silnie działające słońce. Moja livinstona chinensis zaraz po posadzeniu straciła wszystkie liście na skutek wiosennych promieni słonecznych. Wszystkich przed tym bardzo przestrzegam. Przed posadzeniem rosliny w słoneczne miejsce należy ja „cieniować” przez kilka dni, tzn. postawić ją na dworze, ale w miejscu cienistym gdzie słońce nie działa tak intensywnie. Roślina musi się powoli do słońca przyzwyczjać.

I znowu jesień……

Po pięknym i ciepłym lecie, nieubłaganie zbliżała się jesień. 30.09.2007 zrobiłem zdjęcia palm, które przez całe lato rosły w ogrodzie. Mały Trachycarpus fortunei wypuścił 5 nowych liści a większy fortunei wypuścił 4 duże, zdrowe liście. Wszystkie trzy małe washingtonie wypuściły po 4 nowe liście. Sabal palmetto raczej sie nie przyjął – nie pojawił sie żaden nowy liść, a te które były zaczęły usychać. Chamaerops humilis wypuścił 2 liście, a Rhapidophyllum hystrix niestety żadnego (ale to taka palma). Zdjęcia w/w palm poniżej.

ZIMA – pierwszy śnieg

Na święto Niepodległości 11.11.2007 spadł pierwszy śnieg. Nie leżał długo, bo zaledwie kilka dni, ale palmy pod śniegiem wyglądały cudownie. Musiałem to uwiecznic na fotkach, które zamieszczam poniżej.

MRÓZ

Zaraz po świętach przyszedł okres mrozów, który trwał kilka dni. Najniższa zanotowana u mnie temperatura to -12C. Niektóre palmy były zupelnie nieokryte, aby przekonać się co do ich mrozoodporności. Zdjęcia pokazują jak pieknie wyglądają palmy przy mrozie przekraczającym -10C. Szadź tworzy na liściach wspaniałe igiełki.

  • Losowa oferta

    160 nain pien plantacja1